SZACHY JAKO METAFORA ŻYCIA
Co daje granie w szachy - anatomia sukcesu
O tym jak "beznadziejne" ruchy prowadzić mogą do
spektakularnych sukcesów.
Alchemia "4P":
Pomysł, Percepcja, Pomimo wszystko działaj, Podziękuj sobie.
Heretycy Poszukiwani!
Daleko posunięta specjalizacji produkcji doprowadziła do
sytuacji w której wielu pracowników odpowiada za niewielki fragment
procesu produkcyjnego (tzw. "praca w okruchach").
"Uprzedmiotowiony człowiek spędza czas na wykonywaniu czynności,
którymi nie jest zainteresowany, wśród ludzi, którzy go nie
ciekawią, produkując przedmioty, które go niewiele obchodzą. Kiedy
zaś nie wytwarza - konsumuje. Jest jakby wiecznym oseskiem z
otwartą buzią, przyjmującym biernie wszystko to, co narzuca mu
mający zapobiegać nudzie przemysł - papierosy, trunki, kino,
telewizję, sport, lektury itd." (E.Fromm)
Czy rozwój technicznych narzędzi umożliwiających masowy przekaz
na duże odległości nie przyczynił się do powstania kultury
iluzorycznej, pogłębiającej w nas stan niemocy, wychowującej
"oglądaczy", np. kibiców narciarskich skoków wygodnie rozpartych w
miękkich fotelach w swoich domach? Jest tanio, łatwo i wygodnie,
wystarczy wcisnąć guzik, a więc chwytamy namiastkę przygody zamiast
sami założyć narty lub wsiąść na rower.
Zatracenie inicjatywy przypominające psychozę
depresyjną. Remedium na tego rodzaju chorobę może stanowić
aktywny udział w kulturze - czynności autoteliczne,
wykonywane dobrowolnie i rozszerzające pole poznawcze przez
dostarczenie wiedzy o rzeczywistości oraz pełniące funkcję
emocjonalno-motywacyjną (inspiracja oraz uruchamianie procesów
uczuciowo-wolicjonalnych).
64 pola szachownicy i 32 bierki to ogromna liczba permutacji i
szeroki wachlarz możliwości decyzyjnych. "Maszyna została
sprawdzona, wszystkie kulki znajdują się na swoich miejscach.
Przystępujemy do pierwszego losowania..." Zaprzęgamy do pracy nasz
mózg, to samo czyni nasz przeciwnik. Obwody pracują pełną parą.
Dwaj ułani z wyciągniętymi na wprost lancami... Każdy biegły w
swoim rzemiośle. Konie ruszyły... Poszło... Czy ten facet (nasz
przeciwnik) w ogóle wie co robi? Pozwolił sobie zabrać hetmana
"gołymi rękami" przez bezbronnego króla! Tego hetmana za 9
punktów? Czy to wizjoner jakiś czy zupełny dyletant? Ale zaraz, co
tu się znowu dzieje? Chwileczkę, hola, hola! Mieliśmy świetny plan.
Co się z nim stało? Zbiliśmy mu hetmana a on dał nam mata? Nie do
wiary!!! (zob. Edward Lasker vs George Alan Thomas, "Fatal
Attraction", London, England 1912) A jednak! Czyli co - hetman w roli
wabika?! Koń trojański?
Najpiękniejszą rzeczą jest możliwość
doświadczania tajemnicy.
Jest ona źródłem całej prawdziwej sztuki i nauki.
Albert Einstein (w: What I Believe)
lub inaczej:
Umysł rozciągnięty nową ideą
nigdy nie powraca do swych pierwotnych wymiarów
Oliwer Wendell Holmes, z G. Dryden, J. Vos: Rewolucja w
uczeniu s. 186
Ci, którzy zajmują się szachami, nigdy nie będą już tacy jak
dawniej. Szachy, gra oparta na sile intelektu, a wykluczająca
element losowy, ma tę niezwykłą zaletę, że jej wynik jest
obiektywny. Liczy się wynik partii. Tylko to. Ten rezultat jest
obiektywny, niezależnie od różnic opinii jakie mogą pojawić się w
trakcie rozgrywki, nierzadko przeciwstawnych. W szachach zdarza się
więc posunięcia wyglądające absurdalnie paradoksalnie prowadzą do
zwycięstwa. To bardzo ważne mini-transgresje, otwierające nam oczy
na świat. W ten sposób szachy jako środowisko umożliwiają
ujawnienie luk w naszej reprezentacji poznawczej, w ten
sposób rozszerzając jej granice.
Komputery są głupie.
Potrafią tylko udzielać odpowiedzi.
Nie potrafią natomiast dziwić się
i zadawać pytań...
A dobre pytanie to nierzadko podstawa sukcesu, tak jak w tym
dowcipie:
"Na przystanku autobusowym mały chłopiec trąca w nogę starszego
pana:
- Czy pan lubi lizaki?
- Nie.
- To proszę potrzymać mojego lizaka, bo musze zawiązać
sznurowadło..."
W życiu, podobnie jak w szachach, przeważnie nie można
wszystkiego naprzód zaplanować. Trzeba wykonać swój ruch i poczekać
co będzie dalej. To właśnie ruchy tworzą partię, dzięki nim
przedstawienie zaczyna się, trwa i kończy. Gdy ruchów nie ma, nie
ma też szachów - są tylko drewniane kołeczki. Bez adrenaliny, bez
polotu, niczym anemiczny Pinokio. Dopiero ruch kreuje scenariusze,
układy i konteksty, niczym choreografia szachownicy gdzie
niepozorny pionek może przyjąć postać Prima Baleriny. "Show
must go on". Niekiedy w szklanej kuli udaje jednak się
zobaczyć przyszłość, bywa że zupełnie niezwykłą i zaskakującą jak
partia E. Laskera w której poddanie własnego hetmana okazało się
drogą do zwycięstwa.
Jaki związek mogą mieć szachy z realnym życiem?
Jak zauważa Czesław Miłosz:
"związek poezji, malarstwa czy nawet muzyki z życiem
codziennym ludzi jest bardziej ścisły, niż wydaje się to
powierzchownym obserwatorom. Na przykład nowatorskie malarstwo,
"trudne", "niezrozumiałe", trafia natychmiast do wielkiej liczby
odbiorców, bo wpływa na styl reklamy, na mody kobiece, na dekoracje
teatralne, na zdobnictwo wnętrz, a co może najważniejsze - na
kształt powszechnie używanych maszyn. (...) Zniszczywszy
eksperyment w sztuce, Centrum skazało się w dziedzinie sztuk
stosowanych na nieudolną imitację sztuk stosowanych Zachodu, które
są stale odnawiane dzięki eksperymentom malarstwa sztalugowego.
(...) Kiedy w malarstwie i rzeźbie obowiązuje kult brzydoty, a
wszelka śmiałość uchodzi za formalizm, sztuki stosowane, odcięte od
swoich źródeł, skazane są na jałowość. Przeciętny obywatel nie
zdaje sobie sprawy z tego, że jakiś malarz na poddaszu albo autor
niezrozumiałych wierszy lub lekceważony muzyk są czarodziejami
nadającymi formę wszystkiemu, co sam w życiu ceni. Nie myślą o tym
również rządzący, którym szkoda czasu na podobne
drobiazgi."
Czesław Miłosz: Zniewolony umysł, Kolekcja Gazety Wyborczej,
s. 40
Dialektyka: przewidzieć że twórczość artystyczna niezgodna
z socjalistycznym realizmem będzie bez wartości, po czym umieścić
artystę w warunkach, w których taka twórczość jest bez
wartości. Przewidywania są spełnione.
Cz. Miłosz, ibidem, s. 23
Analogia do szachów wydaje się aż nadto wyraźna.
Czy doświadczenia z "majstrowania przy szachach" gdzie można śmiało
eksperymentować, formułować i weryfikować kolejne koncepcje i
swobodnie "pleść androny" i gdzie za "herezje" nikt nie został
jeszcze ukarany nie są zarzewiem przedsiębiorczości i
innowacyjności, źródłem późniejszych sukcesów osobistych i
zawodowych np. w dziedzinie marketingu, konsultingu czy
negocjacji?
Zobacz strony:
www.strategor.pl
http://www.ppexpert.boo.pl/konsul.php
Gra w szachy uczy jak podejmować działania również
niepopularne, których wartość uzasadniona jest merytorycznie,
systemowo, długofalowo, a nie mechanicznie powielać takie, które
kuszą powabem łatwego poklasku, czyniąc zadość populistycznym
oczekiwaniom, utrwalonym stereotypom czy uproszczonym
osądom.
"Źródłem innowacji są badania podstawowe i symbioza pomiędzy
nauką i technologią. Większość wspaniałych odkryć miało źródło w
badaniach podstawowych. Pojedyncze odkrycie lub koncepcja uruchamia
lawinę innowacji i udoskonaleń."
z materiałów "Science in Society - Forum 2005, Brussels,
March 9-11, 2005, Lisbon Strategy - Report to the European
Commission by Prof. Dr. Alfons Bora, Bielefeld University, Germany,
Institute for Science and Technology Studies",
e-mail:bora@iwt.uni-bielefeld.de
Nie na darmo matematyka, dziedzina abstrakcyjna, zwana jest
"królową nauk".
Mercy Street
Looking down on empty streets
All she can see
Are the dreams all made solid
The dreams made real
All of the buildings
All of the cars
Were once just a dream
In somebody's head
She pictures the broken glass
She pictures the steam
She pictures the soul
With no leak at the seam
(...)
© 1986 Peter Gabriel
http://www.smoe.org/ecto/lyrics/misc/mercy.html
"Wyobraża sobie potłuczone szkło
maluje parę wodną
oczyma wyobraźni widzi duszę
taką, która nie przecieka."
Czy sytuacje na szachownicy nie są wspaniałą analogią,
punktem oparcia, modelem prawdziwego bytu?
Skoro hetman jest w szachach najsilniejszą figurą to dlaczego
pojmanie go, zamiast pomóc, w krótkim czasie doprowadziło do
klęski? Dlaczego, skoro mam wspaniałe stanowisko i pieniądze w
życiu osobistym jakoś mi się nie układa?
Parafrazując, słowami Cz. Miłosza:
Dlaczego, jeżeli wszystko jest tak
logiczne
równanie wypada inaczej niż powinno?
Czy do tak klasycznego materiału jakim jest człowiek
potrzeba aż nieuklidesowej geometrii
a zwyczajna nie wystarczy?
Czego, do diabła, potrzebuje człowiek?
Sokrates i Platon nauczyli nas klasycznej logiki: prawda albo
fałsz, białe lub czarne, dobre albo złe. Podlegając temu reżimowi
myślenia człowieka zachodu jako ludzie rozumni usiłujemy stać się
SDC - Sędziami
Dnia Codziennego. W wielu codziennych kwestiach wydajemy nasze
werdykty - raczej szybkie niż wyważone, takie które odzwierciedlają
nasz jednostkowy punkt widzenia.
Człowiek ma na ogół skłonność do uważania porządku w
którym żyje za naturalny.
Cz. Miłosz, ibidem.
Chyba tak, rzeczywiście. Czy ktoś z Was widział wizytówkę
Amerykanina na której byłby napisany kraj - USA? Jest USA i "reszta
świata" (mało zresztą istotna...). USA jest "default" - to wartość
domyślna, aż dziwne aby ktoś mógł nie wiedzieć o co chodzi...
Środowisko kształtuje świadomość. Żyjemy w świecie uwarunkowanym
szeregiem czynników środowiskowych. Jeżeli ich charakter się
powtarza, mamy tendencję do traktowania ich jako bezwględnie
obowiązujące oraz tracimy świadomość ich relatywności. Zmienne
parametryczne zaczynamy traktować jako stałe. W ten sposób
środowisko formuje naszą optykę, a my stajemy się niewolnikami
własnego paradygmatu. Teraz już niewiele brakuje abyśmy naszym
subiektywnym osądom nadali walor uniwersalności. Zamykamy się w
wieży z kości słoniowej ("specjalista nie myśli, on wie", "życzliwi
doradcy" a "król jest nagi") i stąd rodzą się konflikty
międzyludzkie i międzykulturowe.
Paradygmat jest jak akwarium, to przeważnie niedostrzegane
środowisko - ryba nie zdaje sobie sprawy z tego że pływa w wodzie.
Te płetwy, które umożliwiają rybie poruszanie się w środowisku
wodnym, w powietrzu nie spełnią swojej funkcji. Bo tam
potrzebne są skrzydła! („W młodości studiujemy dorosłych, aby
osiągnąć mądrość. W dorosłości studiujemy dzieci, aby zrozumieć,
czym jest szczęście.” - Peter Rosegger)
Obiegowe powiedzonka głoszą:
"syty głodnego nie zrozumie"
czy:
"zapomniał wół jak cielęciem był"
jak również:
"punkt widzenia zależy od punktu siedzenia".
Monotonnia usypia czujność - wolno podgrzewając garnek można
ugotować żabę. Podróże kształcą - otwierają nam oczy i budzą nasz
umysł z letargu.
Niedziwienie się niczemu jest,
oczywiście, oznaką głupoty, a nie mądrości.
Fiodor Dostojewski
Wykształcenie schematów myślenia stanowi do pewnego
stopnia linię demarkacyjną pomiędzy dzieciństwem i dorosłością.
Zaczynamy żyć w świecie coraz bardziej znajomym, który jest dla nas
przyjemną iluzję. Przyjemną, ponieważ umiemy się w nim poruszać -
ale mimo to iluzją.
Y. Wind, C. Crook, R. Gunther: Umysł - nasze prawdziwe oczy,
Wyd. Studio Emka, s. 12
Najtrudniejsi ludzie których
spotykamy na swojej drodze są naszymi najlepszymi
nauczycielami.
Doradzając przyjacielowi, staraj się
mu pomóc, a nie sprawić przyjemność.
Solon
W naszej strefie klimatycznej lodówka ma zastosowanie jako
urządzenie chłodzące produkty aby ochronić je przed zepsuciem.
Czy Eskimosi potrzebują lodówek?
Co?! Ależ skądże! Absolutnie! Przecież u nich jest już i tak
dostatecznie zimno!
W domu Eskimosa lodówka nie chłodzi, lecz grzeje, jest
rodzajem cieplarni która, niczym wełniana czapka, delikatnie chroni
mięso przed zamarznięciem na kość!
Czy ten ewenement, niczym rysa na szkle, nie zdaje się zadawać
kłam naszym ugruntowanym, "absolutnym", przekonaniom?
Jak długo trwa minuta zależy od
tego
po której stronie drzwi toalety się znajdujesz.
Prawo Ballaniego
Środowisko, rozumiane jako ogół otaczających nas bodźców, wpływa
na formowanie się naszej percepcji. W toku społecznego uczenia się,
w toku myślenia i praktycznego działania, człowiek internalizuje
dorobek kulturalny, tworzy tzw. reprezentację wewnętrzną
zwaną też reprezentacją poznawczą. Jest to zakodowany w
umyśle, zorganizowany system wiedzy o świecie i o sobie samym.
Wpływ jest obustronny: kultura tworzy człowieka i człowiek tworzy
kulturę. Wyrazem reprezentacji poznawczej jest m.in. wykształcenie
się specyficznego słownictwa. Gdy ludzie z zachodniego kręgu
zadowalają się, jednoznacznym w ich rozumieniu, słowem "śnieg",
Eskimosi posługują się kilkunastoma określeniami tego zjawiska
będącego podstawą ich bytu.
Medycyna tybetańska wyróżnie kilkanaście/kilkadziesiąt (?) typów
pulsu (tętna krwi) będących dla lekarza, trzymającego w dłoni
nadgarstek pacjenta, podstawą diagnozowania zaburzeń całego
organizmu ("medycyna holistyczna").
"Wiem że nic nie wiem" - "dziwny jest
ten świat!"
Ale powróćmy do naszych codziennych, życiowych potyczek. Życie
jest jak nieustająca gra, w której stale zmieniają się reguły. W
grach karcianych raz chodzi o to aby zebrać jak najwięcej kart
swoich i przeciwnika, innym razem o to aby własnych kart jak
najszybciej się pozbyć. Minimimalizujemy i maksymalizujemy, ale
jest także optymalizacja: to gra w "Oczko", kiedy 21 punktów jest
"the best", gdy mamy więcej to już "fura"!
Zobacz
szkolenia MindLab - nauka poprzez gry logiczne.
Zasady gry wpływają na jej przebieg. Podobnie w życiu: nasz
wiek, płeć, zdrowie, wygląd, wykształcenie, środowisko, stan
posiadania to tylko niektóre zmienne kształtujące naszą optykę i
nadające formę życiu: od poszukiwania młodzieńczych wrażeń po
religijną bogobojność.
W czasie życiowej wędrówki horyzonty naszej świadomości
przesuwają się. Nowe rozwiązania (kolejne ruchy na szachownicy,
ważne wydarzenia w życiu, nowe odkrycia naukowe) prowadzą zarówno
do pojawienia się nowych możliwości, jak i nowych problemów.
Przypomina to anegdotę o rozmowie dwóch dziewczynek w piaskownicy.
Jedna szepsze drugiej do ucha:
Powiem ci moją tajemnicę: ja wiem co
robić żeby mieć dzieci!"
Na co druga dyskretnie odpowiada:
Powiem ci moją tajemnicę: ja wiem co
robić żeby nie mieć dzieci...
Końcowa scena z filmu "Gdzie jest Nemo" również dobrze obrazuje
charakter zmagań z rzeczywistością. Kiedy rybkom udało się uciec ze
znienawidzonego akwarium dentysty i bezpiecznie przekroczyć
ruchliwą ulicę, dotarłszy wreszcie do upragnionego oceanu,
uświadomiły sobie kolejny problem: jak cieszyć się upragnioną
wolnością dryfując na falach oceanu w plastikowych woreczkach?
Historia odkryła swoje kolejne karty: widmo komunizmu zostało
zażegnane, gospodarka Polski prężnie się rozwija, a paszport każdy
może mieć we własnej szufladzie... Czy wszyscy cieszą się wolnością
oceanu?
- Co słychać? - Jak leci?
- A, stara bida panie...
- Eh, jakoś bedzie...
Choć czasy się zmieniły, to stare woreczki pozostały. Czy nie
czas aby pochody 1-majowe zastąpił Karnawał w naszych sercach?
Pojęcie "Homo sovieticus", ks. Józef Tischner
Chociaż system może przestać istnieć w sensie prawnym lub
jako struktura władzy
jego wartości (lub antywartości), filozofia, nauczanie, pozostają w
nas.
Te wartości kierują naszym myśleniem, zachowaniem, postawą wobec
innych.
Jest to szatański paradoks: obaliliśmy system, ale wciąż nosimy w
sobie jego geny.
Ryszard Kapuściński, 1991
Czy nie jest tak, że człowiek potrafi osiągnąć tylko to, co jest
w stanie sobie wyobrazić?
Gdy myślisz że potrafisz
lub gdy myślisz że nie potrafisz
masz rację!
Henry Ford
O czym marzysz? Jak dalekie zmiany w swoim życiu jesteś w stanie
sobie wyobrazić? Stoisz w miejscu czy idziesz naprzód? A może
zaszufladkowałeś się już i nie widzisz żadnej możliwości zmiany,
wyżej tyłka nie podskoczysz, to pamiętaj...(J.
Kaczmarski)
Oto dwa skrajne podejścia:
Trzymaj się z dala od ludzi, którzy
próbują
pomniejszać twoje ambicje.
Mali ludzie zawsze tak robią, a naprawdę wielcy
sprawiają, że czujesz, że i ty możesz być wielki.
Mark Twain
Wszystko co mogło zostać
wynalezione
zostało wynalezione. Charles H. Duell, wysoki
urzędnik
amerykanskiego Urzędu Patentowego, 1899
(http://www.uspto.gov)
Wiara w sukces i determinacja w obliczu przeciwności to podstawa
sukcesu. Szczerze polecam lekturę arcyciekawej książki:
"Jak zostałem milionerem", Jan M Fijor, Warszawa 2007
http://www.fijor.com/index-jkl.php?bid=78
Entuzjazm, dociekliwość i chęć odkrywania nowych horyzontów,
cechujące postawę twórczą, napotykają na bariery w postaci
malkontenctwa, braku wyobraźni, urzędniczej biurokracji czy oporu
ze strony środowiska niechętnego odkryciom, dla którego nadrzędnym
celem jest zachowanie "status quo".
Ludzie przeważnie mówią,
że coś jest niemożliwe,
nie gdy wiedzą, że jest niemożliwe,
lecz bo nie wiedzą, że jest możliwe.
[Albo gdy nie chcą aby było możliwe :)]
A zatem chodzi pokorę, odwagę i wyobraźnię:
Wyobraźnia jest ważniejsza niż
wiedza.
A. Einstein
Gdy tego zabraknie pozostaje tylko zwykła, szara
codzienność.
Tzw. "normalność" jest szerokim, zielonym
trawnikiem przeciętności. Roślinność sięga jednak zarówno wysoko w
niebo, jak i schowana jest w głębinach oceanów.
(Głębiny to np. Helena Keller zobacz stronę nt. Heleny Keller - słynna
głuchoniewidoma która ukończyła studia i jeździła po świecie
udzielając odczytów. Jedno z jej sformułowań: "słowa są skrzydłami
umysłu".) (i vice versa: czy wulgaryzmy nie są symptomem lub
predeterminantą zepsucia?)
Ważna jest również ufność i wiara. W zmianach cen akcji
najbardziej fascynująca jest ich nieprzewidywalność. Jeżeli sądzisz
że to już szczyt, to patrz uważnie i zobaczysz co się będzie
jeszcze działo...
Jak wielu ludzi, swoim brakiem wiary, zabija w swoim życiu
hossę, która, tak na dobre, jeszcze wcale się nie zaczęła? Nie są
to akademickie rozważania, lecz mądrość zawarta w Ewangelii.
Ewangelia to nie nauka o życiu, ona jest życiem. To sztuka
indywidualnej i społecznej inżynierii.
Podczas kazania w Niepokalanowie we wrześniu 2007 usłyszałem
niezwykłą historię. Pewien młody człowiek ukończył właśnie uczelnię
z wyróżnieniem i jego rodzice byli z niego bardzo dumni. Była to
kochająca się rodzina. Ojciec zapytał wówczas syna co chciałby
otrzymać z tej okazji, a ten odparł, że marzy o nowym samochodzie.
Tak zostało. Kiedy spotkali się na uroczystości rodzinnej po
zakończeniu studiów syn otrzymał od ojca niewielką paczuszkę.
Otworzył ją. W środku znalazł Biblię. Ani śladu samochodu... Zły i
rozgoryczony rozstał się z rodzicami i wyjechał z miasta. Nie
widział potem rodziców przez 10 lat, kiedy przyszła wiadomość o
śmierci ojca. Przyjechał do domu. Zasmucona matka poprosiła go aby
obejrzał pewien przedmiot. Była to Biblia, ta sama którą przed laty
otrzymał od ojca i którą porzucił. Przeglądając ją zauważył między
jej stronami luźną karteczkę. Był to czek wystawiony dla niego
przez ojca, a data na czeku to dzień kiedy ukończył studia! Czek
opiewał na kwotę za którą można było kupić nowy samochód!
Niesamowite? "Ironia losu" czy "głupota bez rozgłosu"?
Czy zwątpienie nie jest rodzajem "fatum", "samospełniającą się
prorocznią"?
Bóg daje szczęście, ale trzeba je
samemu odebrać.
Adolf Kolping
Błąd może polegać na tym, że działając na płaszczyźnie naszych
zmysłów, naszych osobniczych doświadczeń, oczekiwań, uprzedzeń i
przyzwyczajeń nadajemy naszym subiektywnym osądom walor
uniwersalności. Dysponując znikomym materiałem statystycznym
uogólniamy wnioski na populację generalną. Nic dziwnego że czasem
życie przywołuje nas twardo do porządku...
Osobnicze parametry: wiek, środowisko, płeć, wykształcenie itp.
są jak filtr na naszych oczach lub program sterujący w naszym
mózgu. Zróbcie następujące doświadczenie: weźcie czerwony flamaster
i napiszcie nim na kartce:
"Oto CZERWONY kolor którego szukasz",
zielonym: "Oto ZIELONY kolor którego szukasz",
a żółtym: "Oto ŻÓŁTY kolor którego szukasz".
Trzy napisy są teraz dobrze widoczne. A teraz spójrzcie na ten
napis trzymając przed oczami FOLIE: raz czerwoną, raz zieloną i raz
żółtą. Poszukiwane napisy przestały być widoczne. Cel do którego
dążyliśmy - zniknął. To właśnie "pułapka subiektywizmu".
Pracując z liderami międzyrodowych korporacji wdrażającymi
transformujące inicjatywy, nauczyliśmy się prostej rzeczy, która
jednak ma poważne konsekwencje: aby zmieniać świat, trzeba najpierw
zmienić myślenie. Badania mózgu pokazują, że umysł człowieka
odrzuca większość zewnętrznych bodźców. Widzisz to, co myślisz.
Umiejętność innego spojrzenia na świat stwarza ogromne
możliwości...
Y. Wind, C. Crook, R. Gunther: Umysł - nasze prawdziwe oczy,
Wyd. Studio Emka, ze wstępu do książki. Autorzy książki to
wykładowcy Wharton School na Uniwersytecie Pensylwalnia i doradcy
międzynarodowych korporacji.
Jesteśmy przekonani że świat jest taki jakim go odbieramy. Np.
cichy i spokojny lub pełen zasadzek i niebezpieczeństw. W
rzeczywistości to nasza słodka (lub gorzka) iluzja.
Uwaga! Pułapka PNA - Polaryzacja
Niweluje Ambiwalencję.
Rzeczywistość upleciona jest wielopłaszczyznowo. Jest cicho,
więc kładziemy się spać i możemy spać spokojnie, podczas gdy
urządzenie wytwarzające niezwykły hałas o sile 130dB przegoni
(niesłyszalnymi dla nas) ultradźwiękami potencjalne gryzonie np.
myszy.
"Folie" sprawiają, że nie dostrzegamy tego co nas otacza lub
zauważamy (bądź tak nam się zdaje) to, co chcielibyśmy zobaczyć.
Tak czy owak - kicha...
Niektórzy ludzie, wbrew wszystkiemu, uparcie trzymają się swoich
zamkniętych schematów myślowych. Oto przykład - dowcip. Idzie baca
drogą, patrzy - drugi baca pierze kota: moczy w wodzie i trze o
balię. Co ty robisz baco - kota się nie pierze. Łoj pierze się
pierze. Drugiego i trzeciego dnia to samo: baca pierze kota.
Wreszcie nie może - kot leży nieżywy. - Łoj baco, toćto mówiłem cik
że kota sie nie pierze! Ej, pierze się pierze, ino się nie
wyzymo!
Oto słowa organizatorów Szachowych Mistrzostw Polski
Duchowieństwa: "Koloratki nad szachownicą." „(...) Chociaż w
szachach chodzi przede wszystkim o szachy, to niewątpliwie ta
królewska gra może być uznana za metaforę życia duchowego. (...) W
szachach, tak jak w życiu duchowym, potrzeba strategii i techniki.
Trzeba stawiać sobie właściwe dalekosiężne cele i dobierać
odpowiednie środki, aby móc je zrealizować. (...) Niekiedy - tak
jak w życiu duchowym - warto coś poświęcić, aby osiągnąć w dalszej
perspektywie większe dobro. Takie poświęcenie w początkowej fazie
gry nazywa się gambitem.
Żadna postmodernistyczna spontaniczność w poszukiwaniu
wyimaginowanej (subiektywnej) prawdy o rzeczywistości nie
doprowadzi nas do dobrych rezultatów. Modny bełkot, że każdy ma
swoją wewnętrzną prawdę, okazuje się zgubny. Trzeba przestrzegać
oczywistych reguł i słuchać sędziego. Zdarza się, że gracze nie
znają reguł (np. że dotknięta figura idzie), a potem mają
pretensje. Podobnie bywa w życiu duchowym: ktoś popełnia duże
błędy, bo uważa, że nikogo nie musi słuchać, a potem się dziwi, że
wszystko mu się rozsypało.
"A miałem wygraną" - smuci się rozczarowany szachista. "A
tak dobrze szło" - wzdycha człowiek, któremu życie się wymyka,
pozostawiając smak goryczy. Stare zaś powiedzonko szachowe uczy:
"Kiedy ktoś twierdzi, że miał wygraną, nie zaprzeczaj;
rzeczywiście - miał..."
Zarówno w szachach, jak i w życiu trzeba być konsekwentnym
pielgrzymem. Beztroskie bowiem spacerowanie po czarno - białych
polach może drogo kosztować. W szachach chodzi tylko o szachy, ale
przecież w życiu chodzi aż o życie.”
Strona Szachowych Mistrzostw Polski Duchowieństwa
Dariusz Kowalczyk SI
Wszystko to z pozoru górnolotne i zawiłe. Przecież nie
każdy musi być świętym, szachowym arcymistrzem czy posługiwać się w
swoim życiu rachunkiem różniczkowym! Zgoda, ale matematyka
czy szachy – dziedziny abstrakcyjne wyrabiają wyobraźnię.
"Myśleć perspektywicznie" oznacza przewidywać nie 1, a 3
ruchy naprzód. Zbytnie uproszczenia mogą prowadzić do ogromnych
komplikacji!
Widzenie jednopunktowe, subiektywne, egocentryczne - "moje ja",
brak dystansu i odpowiedniej perspektywy stać się może przyczyną
realnych tragedii jak np. podjęta przez kierowcę, spóźnionego na
spotkanie, suboptymalna decyzja by jak najprędzej pokonać
samochodem trasę po zatłoczonym mieście. Skutki będące
pochodną takiej nierozważnej decyzji mogą obejmować wiele
płaszczyzn: desperackie próby ratowania życia ofiar wypadku przez
lekarzy, samotność osieroconych dzieci, autodestrukcyjne poczucie
winy u kierowcy, czy zagrożenie więzieniem jego wolności
osobistej...
Życie, podobnie jak szachy, jest wielopłaszczyznowym,
złożonym systemem, w którym działając ofensywnie, warto pamiętać o
linii obrony własnego króla!
Do tego, aby coś wyraźnie
zobaczyć,
wystarczy często mała zmiana kąta widzenia.
(Antoine de Saint Exupery)
Większość ludzi ma tendencję do ulegania złudzeniu że przedmioty
mają taką wartość jak liczba wypisana na metce w sklepie. A
przecież dla zaginionych w górach najcenniejszą rzeczą może być
paczka zapałek, którymi można rozpalić ogień, a pieniądze nie
mają tam żadnego znaczenia. Bo pieniądze to przecież bilet
upoważniający do skorzystania z pracy innych ludzi, w tym wypadku -
bilet nieważny. Przy zmianie warunków zewnętrznych zmieniają się
założenia modelu i cała "klasyczna wiedza" "idzie w odstawkę".
Ekonomia trafiła do lamusa!
Faktycznie życie nosi raczej znamiona "logiki rozmytej", gdzie
prawdziwa wartość zależy od kontekstu. Jak często zdarza nam się
pouczać innych lub być pouczanymi przez ludzi, którzy swoje
doświadczenia wynieśli "z innej gry", a jednak uparcie usiłują grać
w brydża kartami od Tarota?
Życie jest jakby połączeniem szachów z
kalejdoskopem.
To przewrotna lub fascynująca gra
w której stale zmieniają się reguły
i system, w którym wartość zależy od kontekstu.
Życiowa zaradność, tj. nasza czujność, wrażliwość na zmiany tych
reguł, umiejętność ich przewidywania i elastyczność w dostosowaniu
się do nich zadecydują o życiowym sukcesie lub porażce.
"Kupię motocykl, tylko z papierami. Może być kompletnie
zniszczony."
Często ulegamy złudzeniu że wszystko jest wiadome, ustalone,
niezmienne, niczym schemat: czarno-białe, dla uproszczenia budujemy
sobie paradygmaty, które mają ułatwić nam życie i podejmowanie
decyzji. Zmiana warunków wejściowych powinna jednak skutkować
zmianą paradygmatu.
Jak długo trwa minuta zależy od
tego
po której stronie drzwi toalety się znajdujesz.
por. scena z Tośką z filmu "Nigdy w życiu"
Mój znajomy sędzia Tomek opowiadał mi o niecodziennym turnieju
szachowym, który rozgrywany był na wielkim placu. Gra w szachy to
pewien wysiłek, ale jak się tutaj okazało, nie tylko intelektualny,
ale także fizyczny, bo monumentalne wieże i koniki były po prostu
przeokropnie ciężkie (prawo grawitacji, znane im poniekąd z innych
okoliczności). Podczas gdy publiczność świetnie się bawiła,
szachiści-intelektualiści w pocie czoła wykonywali zadania godne
galerników. Nie była to gra wpływająca na punktowy ranking
zawodników, a raczej rodzaj zabawy, happeningu. Formalnie
obowiązywały ogólnie przyjęte zasady gry w szachy, ale zawodnicy
szybko odkryli własne reguły (drugie dno) potrzebne do tego, aby
opaść z sił w tym osobliwym pojedynku. Zaczęli wykonywać ruchy
krótkie - najlepiej o jedno pole (zapomnij o ruchach gońcem po
przekątnej!) i na polach położonych w pobliżu szachowego zegara
do którego, w tym wariancie gry, za każdym razem trzeba było
chodzić. Instynkt samozachowawczy uruchomił u zawodników
procesy adaptacyjne (giętkość myślenia), które, bardzo słusznie,
nakazały im zmianę paradygmatu. ("Kto nie ma w głowie, ten ma w
nogach [zakwasy].")
Uogólniając: Aktorzy znaleźli się w przestrzeni decyzyjnej
podlegającej jednocześnie dwóm systemom: FIDE oraz NEWTONA, które
prawidłowo zidentyfikowali i stosownie zareagowali.
A jakie reguły rządzą naszym życiem? Jakie nakładają się systemy
i czy jesteśmy świadomi ich działania?
Są ludzie, którzy postanowili wybudować okazałe domy, nie biorąc
pod uwagę swoich możliwości finansowych. Budowa ciągnęła się
latami, dzieci mieszkały i uczyły się w trudnych warunkach. Kiedy
dom wreszcie stanął, dzieci już go nie potrzebowały, bo założyły
"własne gniazda". Starsi już ludzie pozostali z domem za dużym na
swoje potrzeby lub kredytem zbyt wielkim, aby go spłacać. Na czym
polegał ich błąd? Nie uwzględnili kontekstu. Zadbali o
użyteczność miejsca, lecz nie zapewnili użyteczności
czasu. Drugi błąd to suboptymalizacja. Aby zrobić wrażenie
podjęli się zbyt wielkiej inwestycji która, w efekcie, położyła się
cieniem na ich życiu. No, chyba że ceny nieruchomości w tym czasie
wzrosły...
Czas jest kontekstem. Jest czas na siew i jest czas na zbiory.
Dużą wartość ma gromadzone całymi latami doświadczenie niczym
ziarno magazynujące cały materiał genetyczny niezbędny do wzrostu.
Z małych ziaren wyrastają potężne drzewa. Dobrze rozumieją to ci,
którzy nauczywszy się fachu odeszli ze źle płatnych posad i
założyli własne, dobrze prosperujące biznesy lub wyjechali na
kontrakty zagranicę (kontekst: miejsce). Rozumieją to również
mądrzy zarządzający, określenie "siła robocza" zastąpiło inne:
"kapitał ludzki".
Pojęcie funkcji w naukach społecznych jest znane od dawna,
szczególnie za sprawą kierunku w badaniach antropologicznych
reprezentowanego przez B. Malinowskiego i A.R. Radcliffe'a Browna,
czyli funkcjonalizmu. Malinowski pod pojęciem funkcji rozumiał
najszerszą formę, w którą ująć można każdą wzajemną zależność oraz
stosunek między rzeczami...
M. Mrozowski zwraca uwagę na konieczność uzupełnienia pojęcia
funkcji czterema założeniami: (proszę spróbować poszukać odniesień
do sytuacji na szachownicy i do życia w ogóle)
- funkcje elementu są uwarunkowane przez strukturę układu, w
którym on działa;
- każdy element spełniać może szereg funkcji, a te same funkcje
spełniane mogą być przez różne elementy;
- każdy element spełniać może zarówno funkcje jawne, jak i ukryte
("szpila");
- każdy element może służyć modyfikacji i adaptacji całego układu
(eufunkcjonalność) bądź te zdolności osłabiać
(dysfunkcjonalność)."
W. Bobrowicz: Internet, Kultura, Edukacja, str. 31
Wg teorii ekonomii, w ustabilizowanej gospodarce pieniądz pełni
wieloraką funkcję: jest m.in. miernikiem wartości, środkiem
płatniczym i narzędziem gromadzenia kapitału (tezauryzacji). W
życiu jednak nie zawsze założenia idealnego modelu są spełnione. W
okresie hiperinflacji w Niemczech (1933?) ceny zmieniały się w
zastraszającym tempie, przyjmując wielocyfrowe wartości. Krążyły
wówczas anegdoty o ludziach którzy szli po chleb z walizkami
pieniędzy. Zdarzało się ponoć, że byli oni napadani przez rabusiów,
którzy kradli ich walizki, wysypując wpierw na bruk niemal
bezużyteczne pieniądze!
W filmie "Pianista" jest z kolei scena rozgrywająca się w
warszawskim getcie, gdzie kupiony za znaczną kwotę pieniędzy
cukierek typu "krówka" stał się deserem, czy też posiłkiem, dla
całej rodziny.
Ludzie motywowani są przeróżnymi bodźcami, dla jednych będą to
pieniądze, dla innych potrzeba osiągnięć i samorealizacji.
Najwyższe mistrzostwo w reżyserowaniu kontekstów osiągnął Tomek
Sawyer, sprawiając że jego koledzy pomalowali płot, wybawiając go
od kary nałożonej przez ciotkę.
Ofiar było w bród. Co chwila zjawiali się chłopcy.
Przybiegali, aby drwić z Tomka i zostawali, aby malować parkan.
Kiedy Ben upadał już ze zmęczenia, Tomek wypożyczył z kolei pędzel
Billowi Fisherowi w zamian za latawca w dobrym stanie, a gdy i Bill
miał już dosyć, prawo bielenia nabył Johny Miller za zdechłego
szczura i kawałek sznurka, na którym można było nim
wywijać.
Znaczna część konfliktów zdaje się wynikać nie ze złej woli
stron, a raczej z nieporozumień, z niezrozumienia kontekstu. Tzw.
"podstawowy błąd atrybucji" to przypisywanie zachowaniom ludzi
wewnętrznych motywacji, a niedocenianie roli kontekstu sytuacji
(ale skrupulatny ten policjant i jaki niedowiarek!).
Z błędem atrybucji (oddzielenie ludzi od problemu) nie mają
natomiast problemu ludzie wielkiego serca. 17 maja 1981 - kilka dni
po zamachu Jan Paweł II odmawiając ze szpitalnego łóżka modlitwę
Anioł Pański transmitowaną przez Radio Watykańskie, powiedział
"Modlę się za brata, który mnie zranił i któremu szczerze
przebaczyłem".
Transgresja, będąca umiejętnością wyjścia poza własny punkt
widzenia, to sztuka w której przodują święci. Znamy np. świętego
Spirydiona, który pewnej nocy przeszkodził bandzie złodziejaszków
chcących ukraść jego owce, ale puścił ich wolno i dał im barana,
"żeby ich całonocna fatyga nie poszła na marne".
Phyllis McGinley: Podpatrując świętych, Instyt. Wydawn.
PAX, W-wa 1996, s. 32
Głupota, lekkomyślność, marnotrawstwo - takie oceny cisną się na
myśl graczom grających w gry, których zasadą jest pomnażanie
własnego dobra. Próba wyjaśnienia motywacji Spirydiona przy
pomocy takiego zestawu reguł to jak stawianie Tarota kartami od
brydża. Zainteresowanym polecam
niebieski kapelusz De Bono "myślenie o
myśleniu"
czyli: zbuduj nowe akwarium.
"Tylko miłość jest twórcza."
- oto słowa Maksymiliana Marii Kolbe, człowieka, który swoją
heroiczną postawą pokonał logikę Auschwitz.
Mały krok człowieka stał się wielkim krokiem dla ludzkości -
symbolem miłości do ludzi, który przetrwa na kartach historii.
Szachy pełnią w życiu człowieka rolą
szczególną:
przybliżają nas ku kontemplacji prawdy.
Czy w naszym życiu sami nie możemy stać się RWK -
Reżyserami Własnych Kontekstów? Czy poddając się logice
pieniądza nie wpuszczamy się czasem "w maliny", poddając się
imperatywowi blichtru, prestiżu i upgradowania kolejnych modeli
(samochodu, jachtu...)? Czy poczucie własnej wartości i szczęścia
opierać na porównywaniu się z otoczeniem (ktoś musi być gorszy aby
ktoś mógł być lepszy), czy na dynamice własnego rozwoju? Czy
intensywnie realizując kolejne życiowe cele nie zapominamy cieszyć
się z uprzednio osiągniętych? Jak wielu ludzi żyje w poczuciu
niedostatku w warunkach, które dla innych oznaczałyby spełnienie
marzeń (np. tylko jedno dziecko w chińskiej rodzinie)?
Wracając do szachów: nie wierzmy pozorom, "nie wszystko złoto co
się świeci". Rozwiązania oczywiste nie muszą być najlepsze, ba,
mogą nawet wcale nie być dobre. Choć hetman jest w szachach
najmocniejszą figurą, zbicie go w partii Laskera okazało się
"gwoździem do trumny". Szeroka aleja prowadząca nad strome
urwisko...
Aby ocenić znaczenie utraty hetmana nie wystarczy znać jego
teoretyczną wartość (to "etykieta" niczym stereotypy którymi się
posługujemy). Ważny jest kontekst: "Lepiej jest z mądrym
zgubić niż z głupim znaleźć..."
Czy w tej partii nastąpiła jakaś anomalia, czy też nasza logika
była nie do końca prawidłowa? Warto znowuż skorzystać z mądrości
noblisty, poety-logika:
Cóż za bezgraniczna pycha
przypisywać zjawiskom sprzeczności
w które wplątują nas nasze nieudolne pojęcia!
Czesław Miłosz: Zniewolony umysł, s. 49
Zdarza się więc tak, że praktyka szachownicy przerasta
ograniczenia naszej wyobraźni. W efekcie nasza wyobraźnia
rozszerza się. Nabieramy zdrowego dystansu do własnych osądów i
przekonań do tego co jest, a co nie jest możliwe, co jest i co nie
jest właściwe. Paradoksalnie: ta niepewność właśnie otwiera nam
nowe, szerokie pole możliwości... ("udziwnianie swojskości",
"oswajanie dziwnego"). Odrywamy się od rutyny w myśleniu i
działaniu, przestajemy być niewolnikami stereotypów.
Lekcja pokory jest jednocześnie lekcją
wolności.
Pokora ("wiem że nic nie wiem") jest potrzebna, aby w rzeczach z
pozoru oczywistych umieć dostrzec drugie, trzecie czy piąte dno.
Pokora jako "warunek konieczny" obiektywności. Oznakiem braku
pokory może być nadawanie własnym subiektywnym osądom walorów
uniwersalności. W oparach egocentryzmu czy etnocentryzmu trudno
dostrzec odległe horyzonty. Uwalniamy się z pęt jednostkowej
świadomości i odważnie żegnamy z cieniami w platońskiej
jaskinii.
Gra w szachy uczy jak podejmować działania również niepopularne,
których wartość uzasadniona jest merytorycznie, systemowo,
długofalowo, a nie mechanicznie powielać takie, które kuszą powabem
łatwego poklasku, czyniąc zadość populistycznym oczekiwaniom,
utrwalonym stereotypom czy uproszczonym osądom.
Oto fragment definicji pojęcia "transgresja", pochodzący z
pl.wikipedia.org:
"Transgresja to inaczej przekraczanie. Progresja jest ruchem w
'przód', ku czemuś ('przód' jest pojęciem subiektywnym), zależy od
podmiotu, ale i od jego celu. Transgresja nie jest ruchem 'ku
czemuś', ale raczej 'od czegoś' co stanowi rdzeń i centrum."
Czy aby zasadzić nową plantację, nie należy wykarczować najpierw
chwastów?
Czy aby zamontować nowy procesor w komputerze, nie należy najpierw
się "uziemić", odprowadzić ładunki dotykając np. dłonią do
kaloryfera?
Czy rzeczywiście jesteśmy w życiu tak obiektywni, neutralni jak nam
się wydaje? A może warto podejść czasem do konfesjonału, na którym
być może powinien znajdować się napis "RESET"?
Stając zapatrzeni w obłoki i
niebo
Zapatrzeni w tańcu, zapatrzeni w siebie
Wciąż niepewni siebie, siebie niewiadomi
Pytać wciąż będziemy, pytać po kryjomu. Marek
Grechuta
Jak zauważa F. Znaniecki: Racjonalna systematyzacja wiedzy
empirycznej nie może dokonywać się w postaci jakiegoś ostatecznego,
formalnie doskonałego powiązania niezachwianych pewników, lecz
dokonywa się bezustannie i nieskończenie w postaci funkcjonalnego
związku hipotez, wywołujących nowe problemy, i problemów,
nasuwających nowe hipotezy. (...) Toteż na szczytach nauki
nowoczesnej nie ma i być nie może kryzysów poznawczych, albo
uznawanych wczoraj teorii obalanych przez dzisiejsze teorie, które
jutro z kolei przez jakieś odmienne teorie obalone zostaną. Kryzysy
poznawcze zachodzą faktycznie, lecz tylko dla tych, którzy naukę
biorąc z drugiej i trzeciej ręki zamieniają jej systemy myśli
twórczych w systemy dogmatów dla własnego spokoju umysłowego, albo
dla wykładania uczniom w szkole, albo dla pewnego oparcia planów
technicznych. Rozumie się, że te systemy dogmatów załamują się co
czas pewien, gdy nowe myśli twórcze do nich przenikną, ku
zniechęceniu ich zwolenników, lecz ku zadowoleniu irracjonalistów,
którzy chcą prawo do ustalania dogmatów zostawić wyłącznie
religiom, i ku radości popularyzatorów i nowinkarzy, sensacyjnie
ogłaszających, że teoria A dotąd uznawana okazała się "błędna" i
dziś teoria B jest "ostatnim słowem nauki.
F. Znaniecki: Ludzie teraźniejsi a cywilizacja przyszłości,
s. 70
Sytuacje na szachownicy unaoczniają nam
nasze wewnętrzne modele myślowe
i umożliwiają kształtowanie nowych,
lepszych, bardziej uniwersalnych.
Sprzyja to otwartości światopoglądowej i tolerancji. Jak świat
długi i szeroki, jedna rzecz przez wieki wieków się nie
zmienia:
"Głupcy - są pewni siebie
a mądrzy - pełni wątpliwości."
Te dzieci milczą
nie dlatego
że nie zrozumiały pytania.
One tkwią nieruchomo
daremnie doszukując się niuansów
których w prostym pytaniu nie było.
Wśród ludzi nader często spotkać jednak możemy "monopolistów
wiedzy" czy "typ szybkostrzelny":
Wszyscy znamy ten typ:
rozpuszczają języki grubo wcześniej
niż włączą im się szare komórki,
wyjaśniają nam na czym polega nasz błąd
i dlaczego go popełniliśmy
zanim jeszcze zdążymy powiedzieć
o co nam naprawdę chodzi.
IAO! - Imperatyw Alfy
i Omegi
Doniosłość modeli myślowych jest olbrzymia. Nasze wyobrażenia o
sposobie funkcjonowania świata przekładają się na nasze zachowania
i relacje z otoczeniem (znacie ten dowcip: "Sprzedam
encyklopedię Britanica. 12 tomów. Stan b. dobry, prawie nie
używana. Więcej nie będzie mi potrzebna. Ożeniłem się. Żona wie
k... wszystko !!!").
A przecież we wczesnym wieku można kształtować intelekt i
charakter wychowanka. Profilaktyka jest tańsza, łatwiejsza i
skuteczniejsza od leczenia. Jak kto za młodu posieje, takie potem
zbierze owoce. Harmonijny i wszechstronny rozwój wychowanków jest
celem programu edukacyjnego"Szkoła Dobra". A oto założenia programu
Żywioły:
Efektem naszych lekcji twórczości ma być twórczego. Jego
szczególne właściwości to:
- całościowe postrzeganie świata pełne zdziwienia, zachwytu
i zaciekawienia światem i ludźmi,
- bogata wyobraźnia i otwartość umysłu, duża wrażliwość na
problemy,
- brak sztywności myślenia, brak obaw przed sprzecznościami
i konfliktami poznawczymi,
- niezależność i odwaga, odporność na niepowodzenia,
wytrwałość,
- optymizm w stosunku do siebie i świata,
- spontaniczność i ekspresyjność,
- życzliwość i nie raniące poczucie humoru,
- gotowość i chęć poznawania nowego, brak oporu i zahamowań
wobec nowości,
- zdolność koncentracji i fascynacja rozwiązywanymi
problemami,
- zdolność integrowania przeciwieństw (np. przekształcanie
obowiązku w przyjemność i zabawę).
(K.J. Szmidt, J. Bonar ŻYWIOŁY. Lekcje twórczości w
nauczaniu zintegrowanym. Program edukacyjny. WSiP, Warszawa
1998)
Wychowanie człowieka twórczego nie może jednak odbywać się w
"systemie nakazowo-rozdzielczym", z nauczycielem w roki strażnika
natychmiastowych, "jedynie słusznych" odpowiedzi:
Pewna nauczycielka dała uczniom zadanie plastyczne.
Instrukcja brzmiała:
- Na tej kartce znajdziecie kontury domów, drzew, kwiatów, chmur i
nieba. Proszę pokolorować je właściwymi kolorami.
Jedna z uczennic, Patty, wykonała to zadanie bardzo starannie, a
jednak otrzymała najgorszą ocenę, niedostateczną.
- Postawiłam ci jedynkę, ponieważ nie zastosowałaś się do
instrukcji. Trawa jest zielona, nie granatowa. Niebo powinno być
niebieskie, a nie żółte, jak narysowałaś. Dlaczego nie użyłaś
normalnych kolorów, Patty?
Dziewczynka odpowiedziała:
- Ponieważ tak to wyglądało w moich oczach, gdy wstałam
wcześnie rano, żeby oglądać wschód słońca.
K.J.Szmidt: Pedagogika twórzczości, Pedagogika GWP, Gdańsk
2007, s. 185
Czy edukacja w takiej postaci nie przypomina wjechania
buldożerem do pięknego ogrodu? Razem z "chwastami" na zawsze
wykarczować możemy to co niezwykłe, cenne i niepowtarzalne, choć
delikatne i wątłe - niepowtarzalność istoty ludzkiej! Szkoła w
"klasycznym wydaniu" to taki trening by twardo stanąć stanąć na
ziemi, ale często też bezpowrotnie gubimy skrzydła!
Nie dziwi mnie wcale, że muzyczne arcydzieła zrodziły się w
głowie "urwisa" i trzpiota - Wolfganga Amadeusza Mozarta. Chodząc
utartymi szlakami nie odkryjemy niczego nowego.
Recepta na dobry pomysł
1. Wymyśl coś absurdalnego.
2. Poszukaj w tym ziarna prawdy.
3. Opatentuj to i zgarnij kasę...
...podobnie jak uczyniła to wynalazczyni biustonosza.
"Mary Phelps Jacobs miała zaledwie 19 lat, gdy kazała
służącej uszyć bieliznę z dwóch koronkowych chusteczek i różowej
wstążki. Nazwała swój wynalazek biustonoszem, opatentowała go, a
później sprzedała patent za 15 000 dolarów firmie gorseciarskiej
Warners Brothers." (A. Ries, J. Trout: Marketing do
góry nogami).
Twój trud nie musi pójść na marne
jeśli zbudowałeś zamki w powietrzu.
Tam właśnie jest ich miejsce.
Teraz zbuduj pod nimi fundamenty. Henry David
Thoreau
Bo w życiu, moi mili, potrzeba trochę więcej życia. Jeżeli w coś
wierzysz, po prostu Zrób To.
Just Do It!
Czy słyszeliście o Szwajcarze zwanym "Fusion Man", co to
przypiął sobie skrzydła z silnikami odrzutowymi, wyskoczył z
samolotu i poszybował nad Alpami? Latający człowiek, Latający człowiek2
Pilot nazywa się Yves Rossy, a filmik dostępny jest tutaj: Film:
Fussion Man
Według Carla Rogersa, prawdziwie znaczące dzieła twórcze mogą
być początkowo postrzegane jako błędne, złe lub głupie, dopiero po
jakimś czasie wydają się oczywiste i wartościowe. Dlatego Rogers ze
swojej definicji twórczości wyłącza konieczność grupowej akceptacji
dzieła, gdyż że uważa, że wiele twórczych produktów nie zostało
dostrzeżonych przez społeczeństwo i przepadło zanim ktoś zdążył je
ocenić.
K.J.Szmidt: Pedagogika twórzczości, Pedagogika GWP, Gdańsk
2007, s. 140
Jak można uwolnić się od IAO - "pułapki
głębokiego subiektywizmu", pierwszej, spontanicznej i
przeważnie niewłaściwej reakcji? Poznając i stosując inne techniki
myślenia i działania np. metodę
6 kapeluszy Edwarda de Bono.
Pomocne będzie również oddzielenie etapu tworzenia i oceny
pomysłów, będącej podstawą "metody odroczonego wartościowania"
znanej powszechnie jako "burza mózgów".
Warto również zapoznać się z modlitwą Św. Tomasza z Akwinu. oraz
Desiderata
Niektórzy ludzie przez 30 lat
popełniają te same błędy,
a potem nazywają to
"bogatym doświadczeniem". Carl
Rogers
Człowiek mądry w każdym systemie
kulturalnym szuka i znajduje ważność wewnętrzną, każdą produkcyjną
czynność kulturalną uważa za godną poparcia. Odmawia ważności tylko
przeczeniom, przeciwstawia się tylko niszczeniu.
Znaniecki F., Ludzie teraźniejsi a cywilizacja przyszłości,
s. 27, PWN, Warszawa 2001
Ludzie którzy w swoim życiu czują się spełnieni, bo odnaleźli
poczucie szczęścia, w dużo większym stopniu są skłonni angażować
się społecznie.
Funkcje kultury w J. Gajdy:
- upowszechnianie różnorodnych treści;
- funkcja ludyczna czyli rozrywka, odprężenie, „homo
ludens”;
- funkcja stymulujaca – kształtowanie zróżnicowanych
potrzeb, poszukiwanie odpowiednich dróg samorealizacji,
kształtowanie wielowymiarowej osobowości;
- funkcja wzorcotwórcza – propagowanie określonych typów
stylu życia, wzorów postępowania, wybitnych osobowości;
- funkcja interpersonalna – poznawanie innych
ludzi.
Podstawą działania człowieka przyszłości ma być analiza
obiektywnych możliwości cywilizacyjnych, a nie stan "własnych
jaźni" czy "własnych funkcji". Wg F. Znanieckiego "osobnik
intelektualnie wykształcony to taki, który umie myśleć, czyli
stawiać i rozwiązywać problemy kulturalne za pomocą metod
poznawczych, zamiast przyjmować gotowe problemy i rozwiązania z
naśladownictwa innych osobników, z tradycji panujących w jego
środowisku lub z własnych przyzwyczajeń." Człowiek taki nie
może wyrastać w kręgach wychowawczych czy kręgach pracy,
wprowadzających w rzeczywistość kulturalną przytłaczającą swoim
ogromem i gotowym porządkiem, wymagającą dostosowania się do innych
i nie dającą pola do obiektywnie ważnej twórczości. Starsze
pokolenie, z zespołu autorytetów stać się powinno zespołem
przyjaciół, z którymi każde zbliżenie jest swobodne - bo jako
towarzysze zabaw wszyscy są równi. Taka jest rola zabawy, a
szachy stwarzają wspaniałą sposobność do międzypokoleniowych i
międzykulturowych interakcji.
Ale możliwy jest również przepływ korzyści w drugą stronę. Znam
księdza który twierdzi, że od dzieci które go otaczają na lekcjach
religii sam wiele się uczy. Ich umysł jest czysty, myślą
niestereotypowo i widzą świat klarownie - czy to nie dziecko
wykrzyknęło że "król jest nagi"?
Mistrzostwa Europy w Szachach Szybkich, Warszawa, Torwar, 15-17
XII 2006
Organizator: Szachowa Polonia http://poloniachess.pl
Najważniejsze bowiem znaczenie
niebywałych zdobyczy naukowych i technicznych polega nawet nie na
tym, że umożliwiają one usunięcie raz na zawsze z życia ludzkiego
głodu, zimna, łachmanów, brudu, ciasnoty, przemęczenia pracą,
większości chorób i kalectw, znacznej części przestępstw, wszelkich
"walk o byt" z niedostatku, wszelkiego poniżenia z biedy.
Jakkolwiek cenne z humanitarnego punktu widzenia będą te wyniki,
przełomową doniosłość dla dziejów ludzkości posiada raczej
otwierająca się przed nią możliwość rosnącego uczestnictwa
wszystkich ludzi w nieograniczonym rozwoju kultury duchowej, której
szczytem i syntezą jest rozwój samego człowieka, jako osobowości
kulturalnej, najwyższego i najcenniejszego z dzieł
ludzkich.
F. Znaniecki: Ludzie teraźniejsi a cywilizacja przyszłości,
s. 27
"Przyjmę pracownika, wiek do 25 lat, wymagane
doświadczenie..."
Do gry w szachy nigdy nie jesteś ani za stary, ani za młody.
Jeżeli potrafisz i lubisz grać w szachy, weź udział w Mistrzostwach
Europy w grudniu 2008 na Torwarze w Warszawie.
W dniach 2-10 sierpnia 2008 odbył się Festiwal Szachowy im.
Mieczysława Najdorfa.

Oto parę luźnych wspomnień o Najdorfie, które
otrzymałem od pana Jana Fijora - przyjaźnili się w Argentynie w
latach 1984-1987:
"Mam kilka wspomnień z MN:
1. kochał Warszawę i tesknił za nią;
2. pracował w ubezpieczeniach Lloyd i zrobił na nich majatek;
3. przyjaznił się z Witoldem Gombrowiczem. Przypłynęli do Buenos na
tym samym statku, chyba m/s Boleslaw Chrobry;
4. grał o życie swojej rodziny z tym słynnym Kubańczykiem
Copablanca, czy coś takiego na kilkudziesieciu szachownicach, żeby
pokazać się Niemcom. Chyba dzięki tej symultance uwolnili z obozu
kogoś z jego bliskiej rodziny;
5. później i tak stracił całą rodzinę;
6. prosił mnie o przysłanie koperku z Polski. Przysłałem, ale z USA
(suszony w puszce). Przysłał mi w zamian pióro pozłacane, którego
już nie mam.
Wiecej nie pamiętam, ale piliśmy sobie nie raz w jego biurze dobre
winka i super argentyńskie brandy i rozmawiali o
kobietach."
Suszony, amerykański koperek nie spełniał jednej, podstawowej
potrzeby Najdorfa: tęsknoty za Polską. W podobny sposób pozłacane
pióro nie odpowiadało standardom prestiżu ambitnego biznesmena (o
czym Najdorf dobrze wiedział).
Dotykamy tutaj rzeczy w marketingu podstawowej, a mianowicie
"analizy wartości".
Suszony koperek da sie zjeść, pozłacanym piórem da się pisać. W
warstwie podstawowej, użytkowej, wszystko sie zgadza. W warstwie
rozszerzonej oba produkty sa do niczego: nad suszonym koperkiem
trudno sie rozczulać, a pozłacanym piórem trudno zaimponować.
Wet za wet - to był strzał w 10, godny Arcymistrza! Pojedynek w
warstwie symbolicznej: pozornie - drobny upominek, faktycznie -
ukryta ironia!
Najdorf był nie tylko szachowym Arcymistrzem, ale okazał się
również doskonałym marketingowcem! Skoro Najdorf tak doceniał i
bronił wartości autentycznych, m.in. polskiego koperku (i nie tylko
koperku!), to może Festiwal powinien nosić nazwę "O pozłacane
pióro Mieczysława Najdorfa"?
Oto mój fotoalbum z tego Festiwalu
SZACHY ROZWIJĄ
WSPANIAŁY POTENCJAŁ CZŁOWIEKA
A jak się mają szachy do
biznesu?
Dotychczasowe doświadczenia, założenia, procedury czy schematy
pojęciowe pełnią u ludzi i w organizacjach funkcję jak gdyby
mentalnego układu immunologicznego. Informacja która "nie
pasuje" jest odrzucana. Historia wynalazków upleciona jest z
opowieści o ludziach których wizjonerstwo zadawało kłam powszechnie
przyjętym sposobom postrzegania. W przypadku wizjonerów opór
materii jest nieunikniony.
Czy sądzicie że ówcześni Einsteina ochoczo przystali na
"e=mc2"?
Więc poszliśmy do firmy Atari i powiedzieli: "Mamy to
wspaniałe urządzenie; do jego budowy wykorzystaliśmy nawet kilka
części produkowanych przez waszą firmę. I co państwo powiedzą na
to, żeby nas finansować? Albo nawet damy państwu to urządzenie.
Chcemy tak po prostu zrobić. Wy będziecie płacić nam pensję, a my
będziemy dla was pracować." A oni powiedzieli: "Nie". Więc
poszliśmy do firmy Hewlett-Packard, a oni na to: "Co? Nie jesteście
nam potrzebni. Nawet nie skończyliście jeszcze studiów."
(Założyciel firmy Apple Computer Inc. Steve Jobs o tym jak
wraz ze Steven Wozniakiem próbowali zainteresować swoim komputerem
firmy Atari i HP, http://www.hp.com)
W twierdzeniu że "zarządzanie to sztuka otaczania się ludźmi
mądrzejszymi od siebie" jest wiele prawdy. Warunkiem
skuteczności takiego układu jest zadbanie o to aby "spór generował
światło, nie ogień", wówczas odmienne punkty widzenia stają się
siłą, a nie słabością ("SWOT").
"Błąd punktu odniesienia" to opieranie się na
dotychczasowych praktykach przy poszukiwaniu rozwiązań, gdzie pewne
zmienne nieświadomie przyjmowane są jako stałe. To jak wieczne
polerowanie starych butów - reperowanie starego samochodu kiedy
tanio można nabyć inny, lepszy. Powodem może być brak odwagi,
wyobraźni czy świadomości ograniczeń własnego paradygmatu. Cała
sztuka polega na przyjęciu innego punktu widzenia. Dobre
rozwiązanie nader często wygląda na pozór absurdalnie, niczym
arcymistrzowski ruch hetmanem w partii Laskera (1911). Może to być na przykład
"mniej zamiast więcej" lub "część zamiast całości". "Outsourcing",
JIT ("Just In Time") czy "delegowanie uprawnień" - oto przykłady
jak zrobić więcej robiąc mniej (metoda Pareto: "Concentrate
not on doing the things right, but on doing the right
things."). Strategia GE (G. Welch): "Pozostawić w koncernie
tylko jednostki biznesowe zajmujące na rynku 1-sze lub 2-gie
miejsce."
W obecnej epoce informacji, w dobie globalizacji i szybkiego
postępu naukowo-technicznego aby przetrwać firmom potrzebni są
"heretycy" - ludzie zdolni do kwestionowania "status quo" i
"modus operandi". Zjadanie własnego ogona to branżach high-tech
sposób na przetrwanie (HP znaczącą część przychodów czerpie z
produktów które rok wcześniej nie istniały, "każdego dnia
znajdujemy się o rok od bankructwa").
Bylejakość ("przyjdzie walec i
wyrówna")
czy pasywność ("...a, jakoś to będzie...")
to hymny reliktów przeszłości.
Gdy "jakość" zamieni się w
"jakoś"
cenną nagrodę otrzyma ktoś inny... ;(
Wiedza i kreatywność w olbrzymim stopniu stanowią obecnie
substytut innych aktywów. Ci którzy nie podejmą wysiłku poruszenia
wyobraźnią ryzykują tym, że zrobi to za nich ktoś inny.
PODSUMOWANIE
- Gra w szachy to atrakcyjny sposób aktywnego spędzania wolnego
czasu.
- Sytuacje na szachownicy i strategie szachowe to doskonały
sposób komunikacji z własnym mózgiem i osobowością.
- Rozwój wytrwałości w działaniu, wyobraźni, tolerancji,
otwartości światopoglądowej i pozytywna osobowość - oto długofalowe
rezultaty grania w szachy.
-
Wytrwałość na "szachym poligonie" to trening i przepustka do świata
prawdziwego biznesu: kreatywnego marketingu, konsultingu,
działalności samorządowej czy polityki. Szachy to klucz do
DA -
DZIAŁAŃ AUTENTYCZNYCH, takich które nie są "GRĄ O SUMIE
ZEROWEJ" lecz odkrywają nowe "BŁĘKITNE OCEANY" i kreują "WARTOŚĆ
DODANĄ".
- Jednym z "błękitnych oceanów" jest
OBYWATELSKIE WYCHOWANIE
POPRZEZ SZACHY
- Zazwyczaj media prezentują niezwykłych ludzi.
SZACHY TO
NIEZWYKŁY SPORT
DLA ZWYKŁYCH LUDZI
|